Napiszę tutaj o pewnej sprawie która mnie bardzo,ale to bardzo denerwuje(żeby nie nazwać tego inaczej

)mianowicie o speedhackerstwie.Część użytkowników zapewne zapyta:A co to takiego???.Wyjaśnię poźniej.Ale do rzeczy.Wczoraj zapragnąłem sobie kulturalnie pospuszczać garaczy i samemu oczywiście też pospadać na serwerze u Leona zwanego swojsko L**.Znajdował się też nam pewien Osobnik latający wyłącznie foką i do tego z widokiem z tzw."miotły" bo jak stwierdził raz "inaczej się nie da latać".Z litości nie wymienię jego nicka bo nie lubię wycieczek osobistych(chyba że ktoś bedzie bardzo mocno nalegać.Sytuację w jakiej byłem wykorzystał by nawet koleś lecący3 czy czwarty raz online.znajdowałem się na wys.2500-2600 z prędkością 350 km/godz.Osobnik leciał,właściwie kończył start i zaczynał wznoszenie na moim wektorze,Czyli sytuacja idealna.Mam jednak swój kodeks honorowy(może to czasem błąd,bo nalezało go jak najszybciej posłać w las)i nie atakuję nikogo po starcie,za pewnymi wyjątkami sytuacyjnymi.Osobnik dostał minutę czasu i zacząłem schodzenie.Zaraz na budziku miałem 6 paczek,prędkość rośnie.1000..900..800..700 metrów,"trzeba się przygotować na jakiś głupi numer" myślę.Jest!!Osobnik tak jak było do przewidzenia rwie świecą w górę przed nosem mojej foki."Spoko,lecę dalej prosto,niech się wypstryka z energi i bedzie mój"Osobnik robi immelmana(bardzo energochłonny manewr gdyby ktoś pytał) separuje się na jakis kilometr robi półpętlę i leci za mną."K***a mam 7 paczek na blacie,może mi skoczyć.Niestety,kolo mając co najmniej 2x mniej energi niż ja wznosi sie szybciej i leci szybciej.W momencie gdy zostało mi jakieś 380 km/godz decyduje sie na świecę w nadziei że Osobnik leci już resztką energi i zaraz odpadnie.Nic z tego,samolot Osobnika dopada na jakieś 250-300 metrów i dzieje sie to co ma dziać 4x20 mm urywa mi skrzydło,Nie napisze tutaj tego co tam napisałem,ale ci którzy mnie słyszeli w akcji mogą się domyślać(przyznaję sie bez bicia) i po prostu wyszedłem z serwera
Ktoś może napisać że się żalę,dlaczego sam nie latam na speedhacku itd.itp.
Dla mnie osobiście latanie na tego typu wspomaganiu jest potocznie nazywane"kompleksem małego członka"(tudzież inaczej nazywanego organu męskiego)Nic mi nie daje takiej radości jak spuszczenie speedhackera
Mam tylko jedno życzenie,spotkać się z Osobnikiem w jednym pokoju z dwoma komputerami i sędzią.Niczego wiecej nie potrzebuję żeby coś udowodnić