Podziele się moimi wrażeniami.
IŁ 2 Sturmovik 1946 + Saitek Aviator od 3 dni podłączone i zainstalowane.
Konfiguracja nie sprawiła wiekszych problemów, ustawienia oczywiście pod moje preferencje (joy), poziom trudność jak narazie mocno okrojony dla początkującego

Interfejs IŁ-ka ogólnie czytelny, łatwy w obsłudze ( polska wersja

....
Wypadało zacząć od zapoznania się z tym co oferuje symulator, pierwszy krok TRENING...czyli cierpliwe przeglądniecie poszczególnych zagadnień z szczególnym naciskiem na podstawy czyli start i lądowanie. Po kilka krotnym oglądnieciu czas na próbę. Szybka misja, samolot Spitfire i brak przeciwników. W ogóle nie ustawiałem żadnych dodatkowych utrudnień.
Klikam LOT, domyślnie 1000m w locie i szybki podgląd mapy w poszukiwaniu lotniska. Kierunek określony i spokojnym lotem próba podejścia do lądowania.
Pilotowanie z zachowanie bardzo asekuracyjnego manewrowania nie stwarzała ( tak mi się wydaje ) wielkich trudności

Ale wiem ze to kropelka w morzu mozliwosci symulatora, wiele przedemną.
Lądowanie, no właśnie podejście do lotniska jakieś 5km i zgodnie z instrukcja próba podejścia do lądowania.
Zmniejszenie prędkości, korygowanie kierunku i wysokości. Wypuszczenie podwozia i klapy w pozycji lądowania. Prędkosc nadal na poziomie 140-160, widocznosc i skupienie na początku pasa lotniska. Ciągła walka o utrzymanie kursu, prędkości i uczucie zmęczenia jak po biegu w maratonie

Schodzę na 10-20 metrów pas lotniska mam już pod sobą lekko zwiększam prędkosc i lekko unoszę noc Spit-ka próbując utrzymać poziom do płyty lotniska.......próba osadzenia kół przednich.
Wylądowałem ale łamiąc koła i nosem wbijając się w poszycie lotniska.
Kolejne próby powtórzenia manewru lądowania kończą się dokładnie tak samo, po 5-8 łącznie powtórzonych prób stwierdzam ze jest późno i czas spać. Kładąc się dopiero zrozumiałem ile pracy przedemną i ze nie będzie łatwo. Ale nie poddaje się tylko cieżką praca, opanowania podstaw bo bez tego dalsze "korzystanie " mija się z celem.