Labi nie ma dla Ciebie nadziei już...lol
UT klimatyczny 
Kosi drogi, przecież to była ironia na litość Boską

"ma tyle samo klimatu co UT", czyli go nie ma.
Co się tyczy offtopa - co za problem wydzielić posty do oddzielnego wątku. To tylko kilka kliknięć, więc szanowny moderator się nie natrudzi

Muszę przyznać, że Stalker grający na gitarze to faktycznie rzecz świetna. Ale niestety to wyjątek potwierdzający regułę... zwłaszcza, że nie idzie za tym w żadnym wypadku żadna groza, co by ta sytuacja, gdy dochodzi się do ogniska, gdzie Stalker gra na gitarze, miała jakieś tło. Poza tym zbyt wielu się też tych grajków spotyka niestety by to pachniało czymś rzeczywiście wyjątkowym.
Co się tyczy autentyzmu miejsca. Z całym szacunkiem Leon, doceniam starania twórców, którzy tak to dopracowali... ale za tym nic nie idzie, a przynajmniej ja tego nie odczuwam. Jest ciekawie i zarazem autentycznie, jak w szeregowym muzeum gminnym.
Nie wiem w gruncie rzeczy... może to dlatego, że na temat Czarnobyla, a w szczególności losów Prypeci i okolic, które jako takie mnie bardziej interesują, trochę już poczytałem i pooglądałem. Doskonale znam większość budynków miasta i wielokrotnie oglądałem naprawdę świetne stamtąd zdjęcia. Swoją drogą planuję się tam wybrać za jakiś czas. Samo miejsce jest dla mnie naprawdę wymarzonym do stworzenia znakomitej amtosfery właśnie takiego, jak to Some1 ujął, klimatycznego FPP. A zamiast tego jest po prostu gra, która jest de facto koncepcyjną porażką... i tu mógłbym długo wymieniać. W skrócie można to opisać jako klimat zadeptany przez chordy sfrustrowanych stalkerów, którzy biadolą, że się wyrwać nie mogą, a równocześnie jest ich tyle, że się człowiek zastanawia czy nie gra w jakiś FPP z OstFrontem w tytule.
Some1 - HL2 to dla mnie naprawdę klasa sama w sobie. Nie wiem... przecież te lokacje w Stalkerze to jakieś nieporozumienie. Godziny w Yantarze? Lubię zajrzeć w każdy kąt w takich grach, co by jak najwięcej przyjemności mieć z gry i nie mieć uczucia, że coś pominąłem, ale ja przez wnętrza to przechodziłem w czasie liczonym w minutach. Dosłownie za wyjątkiem jednego miejsca w jednym z laboratoriów (szklane pojemniki) nie było tam praktycznie nic ciekawego. Szare, betonowe korytarze z szerszymi miejscami oznaczającymi sale. To już nawet banalne kafelki na ścianach stworzyłyby jakąś atmosferę sterylnych pomieszczeń. A tu w gruncie rzeczy nawet jakichś szczątek instalacji nie ma - szare korytarze i to wszystko. Ale co ja Ci mam tłumaczyć - przecież grałeś w HL2 i Dooma3. Tym bardziej nie rozumiem jak można Stalkera z nimi porównać.
Vide np. kwestia artefaktów. Człowiek je zbiera jak na żniwach, a kupcy płacą za nie jak za diamenty czyniąc atmosferę jakby to było cudowne wręcz znalezisko. To też tworzy atmosferę - znalezienie w jakimś niedostępnym miejscu artefaktu - gęba się cieszy, że się udało, i że to wyjątkowa faktycznie sytuacja. A tu... rutyna po prostu.
Pozdrawiam
P.S. FEAR nigdy nie był dla mnie szczególnie ciekawy klimatem. W gruncie rzeczy ta japońska metoda na małą dziewczynkę mnie śmieszyła zawsze. Brakowało mi tylko odgłosu bekania jak w filmie "Klątwa"
