Przecież nie ma ciśnienia. Jak ktoś ma wątpliwości, ale tytuł go interesuje, to wystarczy poczekać - będzie promo i da się łyknąć za cenę kilku piw. Co do letsplayów i recenzji... można spokojnie po nich mieć pojęcie jaka gra jest, ale fabuły jakoś z reguły nikt nie zdradza. Zwłaszcza, że niektórzy wydawcy blokują filmiki, jak pokazuje się cutscenki (hello Nintendo).
Jeśli mam się więcej rozpisać na temat warstwy fabularnej Thiefa, to posłużę się porównaniem - jeśli wyżyny to powiedzmy Wiedźmin 2, albo Torment, to Thief ląduje gdzieś na poziomie Assasins Creed. Sam Garrett wydaje mi się jakąś szczególnie niewybitną postacią - jego legenda bierze się rzekomo z poprzednich części, ale piszę "rzekomo", bo na tyle ile w nie grałem, to ciężko mi cokolwiek o nim powiedzieć poza tym, że to uber-złodziej. Inne postaci są mniej więcej tak na tym samym poziomie - jest zły koleś, bo jest zły, jest jakiś tam inny koleś, który chce władzy, jest ta laska, która... no widzieliście pewnie trailery. Nie przeszkadzało mi to wcale dobrze się bawić, bo to jest skradanka, levele są długie i rozbudowane (jest jeden mocno inspirowany Imieniem Róży), są całkiem fajne zagadki i nie ma durnych motywów, gdzie trzeba walczyć z zombie i dinozaurami.
Ta gra mogła być lepsza - inny silnik, pozwalający na większe lokacje, bez doczytywania, może większa swoboda przemieszczania się choćby po hubie, nawet jeśli miało by to być kosztem grafiki oraz nieco więcej czasu poświęcone na lore świata (chociaż z drugiej strony, od 1998 twórcy kolejnych części byli na tyle kreatywnie, że nie wyszli poza jedno miasto, które dla niepoznaki nazywa się Miasto). Trzeba jednak pamiętać, że gra była w produkcji od 5 lat i wielokrotnie zmieniano koncepcję, bo co rusz jacyś fanatycy pruli japy, że im się nie podoba jak Garrett jest ubrany i to pewnie są skutki. Jestem raczej pozytywnie zaskoczony, że to jest całkiem dopracowany produkt w dniu premiery, czego nie można powiedzieć o wielu lepiej ocenianych tytułach z ostatnich kilku miesięcy.
Ja od siebie dodam, że bardzo mi się nie podoba jak Garrett jest ubrany od zawsze - prawdziwy infiltrator nie nosi skórzanych rzeczy, bo skrzypią.
