@Schmeisser
To może podchodzić pod racjonalizację

Czyli co ja tu Wam mądrego powiem, by zasłonić, usprawiedliwić, wytłumaczyć ect. swój nałóg

Tak czynią inteligentni alkoholicy, swoją drogą, jedne z trudniejszych przypadków w leczeniu i terapii, bowiem świetnie potrafią sami sobie pewne rzeczy... zaciemnić i zasłonić, by jak piszesz, nie dopuścić. Poprzez fiksację, miałem na myśli lekkie zboczenie od głównego kursu, a nie całkowitą chorobę schizofreniczną. Prawdę powiedziawszy, nie wiem co jest bardziej poważne, latanie po wirtualnym froncie, czy też po realnym, dowodzenie kolegami przez TSa, czy też na realnym froncie, gdzie w pewnym momencie, pociągając za spust, zabijasz w rzeczywistości. Czy to ma świadczyć... o czym w sumie? O naszej ludzkiej stronie, zwierzęcej? W końcu od zwierząt różnimy się min. tym, że mamy świadomość naszej świadomości. Teraz pytaniem jest, jak można zabić kogoś podobnego gatunku - świadomości, gdzie powszechnym się staje, że nawet maltretowanie zwierząt jest rzeczą nieludzką - hipokryzja, ot co. Dla mnie moczenie kija w wodzie, to też jakaś dziwna sprawa, ale co z umiarem, to mieści się w normach. Ale jak np. w Call of Duty, możesz pograć z godzinę, w Ił2 - też, od biedy 2h na dobę, da się na off-line, o tyle pewne gry wymagają czasu - nie znam z doświadczenia tych MSF, czy o czym piszecie, ale wiem, że takie gry istnieją i że wymagają tyle czasu, by można było powiedzieć - pograłem sobie.
Teraz odnośnie tego "każde uzależnienie poprzedzone jest wyborem, bo nikt nie rodzi się z przymusem". Nikt nie rodzi się żołnierzem?

Chyba nie bardzo wiesz na czym polega uzależnienie, które ma tyle z wolą do czynienia, co... nie ma nic.
Do dzisiaj, mimo, że badania wszelakie są, odbywają się, i potrwają jeszcze długo, nie doszli do tego, co jest spustem - czyli co tak naprawdę uruchamia nałóg i jego, powiedzmy środek (narkotyk, czy alkohol, czy może TV).
Podstaw, przyczyn leżących u podstaw jest wiele. Nie można tego generalizować, bo choć każdy przypadek jest taki sam, to jednak jednostka której to dotyka, jest zupełnie inna.
Pić nałogowo może tak samo człowiek z dobrego domu, na wysokim stanowisku, z pełną rodziną, który w ogóle nie słyszał o patologii więzi, jak i człowiek, który idzie przez swe życie z krzyżem na plecach. Czy mieli jakiś wybór? Kto im go dał? Czy jak sięgali po pierwszy kieliszek, to oznaczało to ich wybór? Może źle Ciebie zrozumiałem, ale to nie jest tak, że Marek Nowak wybrał sobie heroinę (bo brzmi heroicznie) a Jan Kowalski wybrał wódkę (bo dużo o niej czytał w książkach). To można porównać to hobby. Jeden wybiera znaczki, czasami nie wiedząc do końca do go do tego zaprowadziło, a drugi wybierze... kij w wodzie - wędkowanie.
Wyobraź sobie czapeczkę i kolorowe kulki wewnątrz. Sięgasz i co, wiesz jaki kolor będzie miała Twoja kulka? Nie. To właśnie jest ten wybór. Gdyby tak było, to świat byłby na pewno mniej skomplikowany.
Oczyszczenie organizmu z chemii to jedno, a oczyszczenie mózgu to drugie. Jedno można zrobić przez detoksykację, prosta sprawa. Ta druga, ma się zgoła inaczej. Wszystko jest tam zaklęte. Poza sposobem myślenia, trzeba zmienić cały sposób życia, czasami i otoczenie, by móc się od tego wyzwolić. Wszywki już dawno poszły na bok, raz, że nie działają, dwa, że nie działają. Polecam obejrzeć dobry film z Sandrą Bullock - 27 dni. Amerykanie bardzo dużo zrobili w kierunku leczenia uzależnień i dawno już stwierdzili, że to choroba, a nie brak woli, czy jakaś dziwna mania, czy też ułomność.
Uzależnić możesz się od wszystkiego. Badania dowodzą, iż mózg potrafi wytworzyć chemię, która Ciebie uzależni, od herbaty np. Tak, uzależnić można się od wszystkiego.
Otyłość, także jest już wpisana jako jednostka chorobowa, bo stwierdzono, że to nie żadne kaprysy, czy brak woli... czym ona de facto jest? Odczuwaniem jakiegoś przymusu? Czy brakiem odczuwania? Silna wola nie ma się nijak do choroby uzależnienia. Nijak.
Jest kilka czynników składających się na rozwój choroby, czy my w tym uczestniczymy? Nie. Nawet nie wiemy, póki sobie tego jasno nie uświadomimy (wiadomym jest, jak potrafimy się bronić), co mogło się złożyć na wybuch tej choroby. Czy to coś zmienia? Zmienisz ojca w wieku 5 lat? Zmienisz podwórko w wieku 10? Szkołę? Dlaczego człowiek nie pijący całe 40 lat swego życia, nagle sięga po alkohol, sięga tak długo, że w końcu... kończy życie w sposób mało chwalebny.
Mamy w sobie niejako zaklęte jakieś triggery, i nie wiesz, kiedy i jaki co uruchomi. Więc nie pisz proszę o woli wyboru, bo to jakbyś napisał, że mogę sobie wybrać raka wątroby, a nie trzustki

Co programów Pani D. Cóż, jest o wszystko reżyserowane. Są ludzie, którzy chcą to oglądać, są i tacy, którzy chcą je produkować. Kiedyś usłyszałem taką anegdotę.
Siedział sobie malarz z bohomazem na rynku i ceną wystawioną. Przechodzący inny człowiek rzekł:
- Trzeba być głupim, by to namalować.
- Jak głupim trzeba być, by to kupić?
Jest produkt, jest nabywca. Ot cała filozofia. Doprawdy nie wiem, kto gorszy, serio, ten co ogląda, czy ten co to robi. W przypadku obrazu, wiem, w przypadku tego programu, zdaje mi się, że też wiem. Nie widziałem tego konkretnego wydania, nie muszę. Widziałem kilka innych, z czystej ciekawości, czasami mam jakąś skłonność masochistyczną, że się w takie programy zagapiam i wyjść z tego chwilę nie potrafię. Uważam, że jest to wszystko reżyserowane, pod widownię, publikę. Panie psycholog, jakie są tam zapraszane, zastanawiam się często, czy one przeszły terapię własną. Bo np. dobry terapeuta ma obowiązek przejścia, by wejrzeć we własne problemy i z nimi się uporać, by móc potem komuś innemu w tym pomóc. O tym mówi często i pisze Santorski (nie, żebym aż tyle jego książek przeczytał;) ale czytałem inne i skąd inąd też wiem. Jak widzę zacietrzewienie, agresję tych Pań, to aż za głowę się łapię... rety, kobieto, lecz siebie, a nie innym doradzaj. A one uważają się, media je w tym utwierdzają - biedne w sumie, bo nieświadome siebie w ogóle - że są specjalistkami. Są, takimi samymi jak wspominana Pani D.