Z tym F2P jest, a w zasadzie nie jest, tak do końca free. Owszem, można, ale... i owo ale czyni wielką różnicę. Fachowcem nie jestem, ale dą to gry z serii mikropłatności - jasne, nie trzeba, nie ma obowiązku - ale istnieją. Ktoś zapyta, a jak mają zarabiać inaczej na tych grach - odpowiadam od razu, to nie moja sprawa

Wiele gier, ok, kilka mi znanych, nie jest skończoną wersją, a pojawia się na rynku jako produkt finalny. Aż ciśnie mi się pytanie, czy ktoś by kupił motocykl bez szprych, auto bez kierownicy, albo... zdjęcie auta

Odpowiedź brzmi - na pewno nie.
Jakość wykonania, to jak producent, developer, czy jak ich tam zwał no i samo podejście do community, zdradza wiele do życzenia. Może ja mam jakąś fiksację, ale... mi to się właśnie nie podoba i dlatego im nie płacę, za takie, a nie inne podejście do kogoś najważniejsze na tej planecie - Klienta.
Ktoś napisze, nie płacisz, nie wymagaj. Złe podejście. Czy jak idę do sklepu, to nim zapłacę, nie mam prawa wymagać jakości i rzetelności w obsłudze? Skądże. Już jak tylko wchodzę do sklepu, to moim prawem jest wymagać wielu rzeczy, bo... mogę być potencjalnym klientem. Tutaj często klientów traktuje się niestety po macoszemu - mówiąc bardzo delikatnie, że ma się ich w poważaniu, pominę, bo to się skrzętnie ukrywa
