Autor Wątek: Metro: Last Light (i inne z serii)  (Przeczytany 15821 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

mmaruda

  • Gość
Odp: Metro: Last Light (i inne z serii)
« Odpowiedź #15 dnia: Maja 17, 2013, 23:42:00 »
To może wydzielimy sobie wątek?

Nieco się rozpiszę. :)

Metro a STALKER to dla mnie dwa różne światy. W STALKERA za wiele nie pograłem, bugi i inne niuanse mnie ciągle zniechęcają, ale pewnie w końcu przysiądę. Natomiast Metro to nie jest strefa i dziwne rzeczy. To ciężkie postapo. Nie ma tu nadziei, ludzie żyją pod ziemią i to jest ciężkie życie. Jesteście sobie to w stanie wyobrazić? Skąd brać jedzenie, nie ma światła, witamin, zasobów jest mało, trzeba mieć zryty beret żeby wyjść na zewnątrz, a nawet tam nie ma za wiele rzeczy tak potrzebnych do przeżycia. Amunicja, broń, jedzenie, woda filtry, leki. Tego wszystkiego brakuje i ludzie żyją jak jaskiniowcy. Jednak pomimo tego próbują jakoś zachować swoje człowieczeństwo - wspominają dawny świat, chociaż te wspomnienia są już nieco zatarte, opowiadają sobie tunelowe legendy, czytają książki, grają muzykę. To mnie chyba najbardziej uderza w Metrze - cała ta beznadzieja, a jednak oni próbują jakoś żyć i pozostać ludźmi. To bardzo brudne, brutalne i na wskroś smutne sci-fi, które jako naprawdę dobre sci-fi skupia się na istocie człowieczeństwa i przedstawieniu naszego gatunku z różnych perspektyw w ekstremalnych warunkach. Nota bene właśnie dlatego nie zgadzam się z większością ludzi, którzy krytykują 2034 - może i nie ma tam akcji i sporo jest właśnie takich rozważań ale to mi się podoba, bo powoduje, że myślę - długo i intensywnie.

Jeśli idzie o grę, to oddaje ona ten klimat w niesamowity sposób - dialogi, dbałość o szczegół, historyjki, które opowiadają sobie ludzie przy ogniskach, to jest coś! Inne gry tego nie mają. Jak dla mnie strzelanie i akcja to tylko dodatek do wycieczki po tym wspaniałym uniwersum jaką ta gra nam funduje. Nie będę spojlerował, powiem tylko, że przedstawienie w teatrze w Last Light mnie zatkało. Niby nic specjalnego, ale jednak oddaje to pragnienie normalności, które napędza ludzi w metrze. Są nawet takie smaczki jak fakt, że wśród lasek tańczących na scenie jedna ma wyraźne problemy z synchronizacją i to jest zamierzone - cudo.

Wracając do książek - Piter dla mnie był raczej ciężką lekturą - narracja przypomina strumień świadomości, a że bohaterowie to nie intelektualiści, tylko ruskie gity, to ciężko czasem zrozumieć co się dzieje. Dwa tygodnie męczyłem i dopiero pod koniec mnie porządnie wciągnęło. Teraz jadę Do Światła i jest ok, może nieco za dużo mutantów. Ta włoska część natomiast jakoś mi się nie widzi. Pewnie dlatego, że jak już pisałem powyżej, ta seria jest przepełniona takim ciężkim smutkiem i to jest... takie... ruskie. Zdecydowanie ruskie. Mario i Luigi jakoś tu nie pasuję, ale kto wie...

Jak dla mnie Metro przebija STALKERa właśnie ze względu na tę głębie, tragizm i dążenie do zachowania człowieczeństwa. Jakoś bardziej mnie to wzrusza niż bieganie do zony po artefakty, ale może to tylko ja tak mam.

Tak czy siak Metro polecam, bo to gra o nas - ludziach, nie jakiś tam durny horror-shooter z mutantami i piwnicą z Dooma 3. No i chwała autorom za to, że nie ma żadnego durnego multiplaya.

Offline Leon

  • Global Moderator
  • *****
Odp: Metro: Last Light (i inne z serii)
« Odpowiedź #16 dnia: Maja 18, 2013, 00:00:52 »
Cytuj
W STALKERA za wiele nie pograłem, bugi i inne niuanse mnie ciągle zniechęcają, ale pewnie w końcu przysiądę.
Mam wszystkie gry z serii i nigdy nie miałem z nimi żadnego problemu, nawet z pierwszą, Cieniem Czernobyla, kupionym w Empiku chyba z dzień po premierze. Ludzie się skarżyli a u mnie nic.
W świat STALKERA luźno nawiązujący już do powieści Srugackich wsiąkłem od razu, mogłem godzinami łazić bo olbrzymiej Zonie szukając jakiegoś artefaktu lub wypełniając inne poboczne, nieistotne z punktu widzenia osi fabularnej zadanie tylko po to by eksplorować świat i porównywać później ze zdjęciami, gadać z NCPami i polować na mutanty. Zew Prypeci jeszcze to pogłębił. Czyste Niebo było chyba najsłabszą grą z serii.
STALKERA uwielbiam za fabułę i KLIMAT, kto był w ex-Sowietach, pozna od razu. Ogniska? Dokładnie to samo, znajome melodie, rubaszne teksty, jakieś anegdotki, STALKER też to ma, jak najbardziej.
Metro 2033 jest całkiem inną grą, przedstawia inny świat, z kilkoma elementami wspólnymi. Największą wadą jak dla mnie jest liniowość.
Zagraj we wszystkie części STALKERA, przejdź je w 100%, pogadaj z każdą z postaci, podejmij kilka, kilkanaście istotnych decyzji a zmienisz zdanie i nie nazwiesz tej gry "durnym horror - shooterem z mutantami i piwnicą z Doom-3". W STALKERZE sam wybierasz jak potoczy się gra, możesz ją przejść na wiele, wiele sposobów, w różnych koalicjach itp. (wystarczy wspomnieć wiele, w tym fałszywe, kończące się zgonem, zakończenie Cienia Czernobyla  - Idi ka mnie... ).  A na koniec zapakuj sobie jakieś mody, najlepiej zmieniające fabułę ;).
Z drugiej strony, trochę mocna ocena, niesprawiedliwa, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę, to, iż w Stalkera za bardzo nie grałeś ;).

Gra się pobrała, biorę się za Ostatnie światło.
 
Marcin Widomski

Pealuuga lipp, Surnupealuuga lipp, Tundmuste tipp, Sinu tundmuste tipp, See on ju vabadus hüperboloid, Insener Garini hüperboloid...

mmaruda

  • Gość
Odp: Metro: Last Light (i inne z serii)
« Odpowiedź #17 dnia: Maja 18, 2013, 00:23:11 »
Również mam wszystkie części STALKERa, tylko jakoś czasu zawsze brakowało no i jeszcze dziwne bugi (kolesie postrzeleni w nogę mają tendencję do wylatywania u mnie w powietrze na jakies 2 metry - nieco przeszkadza poczuć klimat). Myślę, że tego drobne pierdółki nie pozwoliły mi wsiąknąć i dlatego jeszcze nie przejechałem żadnej, ale zamierzam - mam jakiegoś sejwa w połowie, ale zastanawiam się czy nie próbować znów od zera. Może nieprecyzyjnie się wyraziłem, pisząc o Doomie wcale nie piłem do STALKERa, raczej do mylnej opinii ludzi, którzy nie grali w Metro a krytykują - jakieś 90% recenzentów. ;) Metro natomiast - wiadomo inna gra, liniowa, bo chodzi o samą fabułę i klimat. Taki nieco interaktywny film, ale wart każdego grosza. To co mnie dalej powala, to dbałość o szczegół - czytając książki ciężko sobie to wszystko wyobrazić, a autorzy gry potrafili to pokazać. No te bronie - design, animacje, odgłosy. W erze military-shooterów wszyscy zapomnieli, że zestaw uzbrojenia to istotna sprawa w ocenie strzelanki, no ale co tu oceniać jak zawsze jest kałach i M4. A teraz wracam cisnąć komuchów - towarzysz Moskwin ma u mnie przerąbane.

Offline Leon

  • Global Moderator
  • *****
Odp: Metro: Last Light (i inne z serii)
« Odpowiedź #18 dnia: Maja 18, 2013, 03:07:29 »
Fajne to nowe Metro, o wiele bardziej dopracowane (grafika, dzięki, interface, smaczki...), rozbudowane i szczegółowe niż pierwsze. Liniowe ale z drugiej strony to jest film, liniowość aż tak bardzo nie razi. Najsłabiej wygląda przemieszczanie się po powierzchni, niby krajobraz świetny ale tak naprawdę łazimy jakimiś bruzdami i wykrotami lub zaułkami, brak przestrzeni.
Podstawowa sprawa, przed przystąpieniem do gry trzeba zmienić język dialogów na rosyjski. English w Metrze? Bez sensu...
Aha, z tego co widziałem po książkach porozrzucanych na stacjach, książka Merto 2035 nam się niedługo pojawi. W Metro 2033, w puczach, doczytywały się kolejne części, w tym z uniwersum.
Ktoś nawet screena w sieć wrzucił:
Marcin Widomski

Pealuuga lipp, Surnupealuuga lipp, Tundmuste tipp, Sinu tundmuste tipp, See on ju vabadus hüperboloid, Insener Garini hüperboloid...

Offline YoYo

  • Administrator
  • *****
  • Wieczny symulant
    • YoYosims
Odp: Metro: Last Light (i inne z serii)
« Odpowiedź #19 dnia: Maja 18, 2013, 08:33:50 »
@mmaruda, krzywdząco podchodzisz do STALKERA tak go krytykując. Na to nie zasługuje. To jak dla mnie rewelacyjny tytuł i świetna seria (chociaż części są nierówne - tak jak pisał Leon). Nawet jest temat u nas na Forum: http://il2forum.pl/index.php/topic,14045.msg245459.html#msg245459 . Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Świat nieco sandboxowy, olbrzymia mapa i z łatkami i modami - nic się nie sypie, są nowe tekstury, graficznie wymiata (jak na grę, która ma już nico kurzu na pudełku). Metro 2033 (stara gra) - na razie jakoś super mnie nie wciągnęło, ale na pewno jest tu o wiele więcej strzelania i nawalanki z Dooma, niż w Stalkerze, a mniej myślenia i kombinowania - więc to tutaj można śmiało zarzucić, a nie Stalkerowi.
webmaster,   YoYosims - jeśli lubisz symulatory lotnicze

www.yoyosims.pl

mmaruda

  • Gość
Odp: Metro: Last Light (i inne z serii)
« Odpowiedź #20 dnia: Maja 18, 2013, 10:09:46 »
Yh, mówię przecież, że jak pisałem o Doomie to w ogóle STALKERa na myśli nie miałem, tylko właśnie Metro. Więc mówienie, że krzywdząco podchodzę mija się z prawdą. Niestety jakkolwiek popularna by ta gra nie była, to to, w jakim stanie została wypuszczona lata temu, zdeterminowało jej odbiór. Pamiętam - że miałem płytkę, spełniałem wymagania i cięło się jak głupie, wykraczało do pulpitu co 30 minut i smażyło karty graficzne (w zasadzie dalej smaży, tylko Metro i Crysis są mi jeszcze w stanie rozbujać wiatrak GTXa do 65%). Teraz jest lepiej jeśli nie liczyć czasem dziwnych ragdolli.

Tak czy siak, przejdę to kiedyś na pewno, ale póki co... Metro! :D

Odp: Metro: Last Light (i inne z serii)
« Odpowiedź #21 dnia: Maja 18, 2013, 11:48:11 »
Panowie pomocy! Wzorem pierwszej części wskoczyłem od razu w "hardcore ranger" i nie mogę podejrzeć inwentarza.
Prześledziłem już wprawdzie wątki na różnych forach (mówi się, że to bug, choć niektórym ponoć działa), ale może ktoś z was natrafił na jakąś, magiczną kombinację klawiszy, albo wie co zmienić w conf.ini.

Na razie mi to aż tak bardzo nie przeszkadza, bo gram "z cichacza", ale jak się zacznie robić gorąco to wolałbym wiedzieć ile czego mam pod ręką.
A propos "cichacza". Tak się kończy słuchanie jojczących noobów, jakie to stealth było w jedynce złe. Nie twierdzę, że było ósmym cudem, ale przynajmniej stanowiło jakieś wyzwanie. Teraz niemalże biegam po lokacjach, gaszę światła, morduję nazi "od tylca", rzucam nożami na lewo i prawo, i czuję się bezkarny niczym Batman.

Poza tym, gra oczywiście świetna, wygląda prześlicznie - chyba najlepsze oświetlenie jakie widziałem w grach - klimat gęsty jak dobra grochówka i choć, jak kilku przedmówców, uznaję wyższość Stalkera, to Metro również intensywnie, i niezwykle przyjemnie, pobudza me słowiańskie korzenie.

mmaruda

  • Gość
Odp: Metro: Last Light (i inne z serii)
« Odpowiedź #22 dnia: Maja 18, 2013, 12:52:54 »
Ten inwentarz to był właśnie powód, dla którego zacząłem grać na normal. Walka z ludźmi w Last Light jest rzeczywiście całkiem prosta - ot gasimy światła i kasujemy wszystkich przez celownik noktowizyjny. Mutanty to jednak inna sprawa. Na powierzchni jest czasem ciężko. Właśnie ukatrupiłem jakiegoś zielonego stwora i żeby tego dokonać musiałem zużyć wszystko - ostatnie 100 "rubli" poszło...

Co do cichacza - winny jest tutaj zegarek - bo pokazuje, że albo nas widać albo nie. Jak nas nie widać, to jesteśmy jak duch. To właśnie to uproszczenie niszczy wyzwanie. Z jednej strony to usprawnienie w stosunku do poprzedniej części, gdzie wcześniej mogliśmy się skryć w ciemności, a czasem i tak nas ktoś wywęszył i nie było wiadomo czemu. Teraz można podejść do "cichacza" bardziej metodycznie. Fajne to, ale brakuje nieco tego elementu zagrożenia. Przełknę jeszcze jakoś, że wrogowie nie widzą, ale to że są głusi to już jakoś mniej mnie zachwyca. Zupełnie też nie reagują na gasnące światło, przydałyby się u nich jakieś reakcje jak np w Mark of the Ninja. Trzeba jednak pamiętać, że Metro to nie jest gra stricte stealth - można przymknąć oko, że ten element jest tak uproszczony. Chodzi w końcu o klimat i fabułę, nie o ilość gwiazdek pod koniec misji, żebyśmy mogli się nadymać, jaki to z nas jest Solid Snake.

Jeśli idzie o samo strzelanie - to jest kilka dużych plusów - po pierwsze headshot zabija, chyba że ktoś ma hełm. W 2033 niestety niektóre ludki potrafiły wyłapać sporo ołowiu na głowę. Druga rzecz, która bardzo mnie cieszy to uniki AI. Wrogowie potrafią uchylać się to w lewo, to w prawo na ugiętych nogach i całkiem skutecznie to działa, super też wygląda. Fajny smaczek.

Offline YoYo

  • Administrator
  • *****
  • Wieczny symulant
    • YoYosims
Odp: Metro: Last Light (i inne z serii)
« Odpowiedź #23 dnia: Maja 19, 2013, 00:09:54 »
A tak z ciekawości, czy w nowym Metro też naszym ojcem był szklarz i nie widzimy swojego ciała?
webmaster,   YoYosims - jeśli lubisz symulatory lotnicze

www.yoyosims.pl

mmaruda

  • Gość
Odp: Metro: Last Light (i inne z serii)
« Odpowiedź #24 dnia: Maja 19, 2013, 01:13:40 »
Jeśli chodzi Ci o nogi, to tak, ale Artem rączkami robi wszystko jak należy. ;)

Offline YoYo

  • Administrator
  • *****
  • Wieczny symulant
    • YoYosims
Odp: Metro: Last Light (i inne z serii)
« Odpowiedź #25 dnia: Maja 19, 2013, 01:46:25 »
Ok, bo w tej poprzedniej to byliśmy chyba duchem, nie dość, że nic nie gadamy, to do tego ani rąk ani nóg. Niby szczegół, ale jakoś tak dziwnie. A savy są po ludzku, czy też te zapisy automatyczne?
webmaster,   YoYosims - jeśli lubisz symulatory lotnicze

www.yoyosims.pl

mmaruda

  • Gość
Odp: Metro: Last Light (i inne z serii)
« Odpowiedź #26 dnia: Maja 19, 2013, 06:38:49 »
Zapisy automatyczne, ale to akurat nie jest złe, bo potęguje uczucie zagrożenia i trzeba się starać.

Offline YoYo

  • Administrator
  • *****
  • Wieczny symulant
    • YoYosims
Odp: Metro: Last Light (i inne z serii)
« Odpowiedź #27 dnia: Maja 19, 2013, 09:37:23 »
Zapisy automatyczne, ale to akurat nie jest złe, bo potęguje uczucie zagrożenia i trzeba się starać.

Starać ze strzelaniem itp. na pewno, ale też i zbierać na nowo to co było w danym pomieszczeniu itp.
webmaster,   YoYosims - jeśli lubisz symulatory lotnicze

www.yoyosims.pl

Offline syringe

  • *
  • Centipede
Odp: Metro: Last Light (i inne z serii)
« Odpowiedź #28 dnia: Maja 19, 2013, 09:37:31 »
W poprzedniej były ręce. A zegarek to na czym mieliśmy?

Offline YoYo

  • Administrator
  • *****
  • Wieczny symulant
    • YoYosims
Odp: Metro: Last Light (i inne z serii)
« Odpowiedź #29 dnia: Maja 19, 2013, 09:54:02 »
Syringe, to tylko jak się coś wyciągało. Jak już normalnie chodziłeś, albo wchodziłeś po drabinie, czy też schodach, czy w ogóle mieliśmy tylko oczy zawieszone na jakimś pułapie. Lewitujące gałki oczne, ot co :).
webmaster,   YoYosims - jeśli lubisz symulatory lotnicze

www.yoyosims.pl