To może wydzielimy sobie wątek?
Nieco się rozpiszę.

Metro a STALKER to dla mnie dwa różne światy. W STALKERA za wiele nie pograłem, bugi i inne niuanse mnie ciągle zniechęcają, ale pewnie w końcu przysiądę. Natomiast Metro to nie jest strefa i dziwne rzeczy. To ciężkie postapo. Nie ma tu nadziei, ludzie żyją pod ziemią i to jest ciężkie życie. Jesteście sobie to w stanie wyobrazić? Skąd brać jedzenie, nie ma światła, witamin, zasobów jest mało, trzeba mieć zryty beret żeby wyjść na zewnątrz, a nawet tam nie ma za wiele rzeczy tak potrzebnych do przeżycia. Amunicja, broń, jedzenie, woda filtry, leki. Tego wszystkiego brakuje i ludzie żyją jak jaskiniowcy. Jednak pomimo tego próbują jakoś zachować swoje człowieczeństwo - wspominają dawny świat, chociaż te wspomnienia są już nieco zatarte, opowiadają sobie tunelowe legendy, czytają książki, grają muzykę. To mnie chyba najbardziej uderza w Metrze - cała ta beznadzieja, a jednak oni próbują jakoś żyć i pozostać ludźmi. To bardzo brudne, brutalne i na wskroś smutne sci-fi, które jako naprawdę dobre sci-fi skupia się na istocie człowieczeństwa i przedstawieniu naszego gatunku z różnych perspektyw w ekstremalnych warunkach. Nota bene właśnie dlatego nie zgadzam się z większością ludzi, którzy krytykują 2034 - może i nie ma tam akcji i sporo jest właśnie takich rozważań ale to mi się podoba, bo powoduje, że myślę - długo i intensywnie.
Jeśli idzie o grę, to oddaje ona ten klimat w niesamowity sposób - dialogi, dbałość o szczegół, historyjki, które opowiadają sobie ludzie przy ogniskach, to jest coś! Inne gry tego nie mają. Jak dla mnie strzelanie i akcja to tylko dodatek do wycieczki po tym wspaniałym uniwersum jaką ta gra nam funduje. Nie będę spojlerował, powiem tylko, że przedstawienie w teatrze w Last Light mnie zatkało. Niby nic specjalnego, ale jednak oddaje to pragnienie normalności, które napędza ludzi w metrze. Są nawet takie smaczki jak fakt, że wśród lasek tańczących na scenie jedna ma wyraźne problemy z synchronizacją i to jest zamierzone - cudo.
Wracając do książek - Piter dla mnie był raczej ciężką lekturą - narracja przypomina strumień świadomości, a że bohaterowie to nie intelektualiści, tylko ruskie gity, to ciężko czasem zrozumieć co się dzieje. Dwa tygodnie męczyłem i dopiero pod koniec mnie porządnie wciągnęło. Teraz jadę Do Światła i jest ok, może nieco za dużo mutantów. Ta włoska część natomiast jakoś mi się nie widzi. Pewnie dlatego, że jak już pisałem powyżej, ta seria jest przepełniona takim ciężkim smutkiem i to jest... takie... ruskie. Zdecydowanie ruskie. Mario i Luigi jakoś tu nie pasuję, ale kto wie...
Jak dla mnie Metro przebija STALKERa właśnie ze względu na tę głębie, tragizm i dążenie do zachowania człowieczeństwa. Jakoś bardziej mnie to wzrusza niż bieganie do zony po artefakty, ale może to tylko ja tak mam.
Tak czy siak Metro polecam, bo to gra o nas - ludziach, nie jakiś tam durny horror-shooter z mutantami i piwnicą z Dooma 3. No i chwała autorom za to, że nie ma żadnego durnego multiplaya.