Autor Wątek: Temat na Oscara. Wirtualni piloci w filmie Jacka Bławuta  (Przeczytany 74478 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

303_Polrus

  • Gość
Odp: Temat na Oscara. Wirtualni piloci w filmie Jacka Bławuta
« Odpowiedź #30 dnia: Maja 31, 2006, 15:00:49 »
mam pocieszające wieści dla czarnych krzyży -
Otóż do filmu zostały już nakręcone pierwsze scenki z życia polskich sympatyków luftwaffe  - teraz pan Bławut będzie musiał tylko dobrze to zmontować http://video.google.com/videoplay?docid=-9007417567624428161 żeby nie wypadło blado na tle niemieckich Niemców  :118:

 Niektórzy się nigdy nie zmienią. Szkoda naszego czasu na odpowiadanie na twoje zaczepki. Rób oborę u siebie. Jeżeli ten film bedzie przedstawiał taki poziom humoru jak u Ciebie to ja dziekuję. Mazak.
« Ostatnia zmiana: Maja 31, 2006, 15:29:24 wysłana przez KosiMazaki »

Offline traun

  • *
  • CM, RoF, CoD
Odp: Temat na Oscara. Wirtualni piloci w filmie Jacka Bławuta
« Odpowiedź #31 dnia: Maja 31, 2006, 15:19:20 »
Bardzooooo, bardzooooo śmieszne  :icon_luger_148:
Rozumiem że całe 303 ma takie poczucie humoru i  sposób traktowania innych onlinowców..  noooo to film z waszym udziałem będzie baaardzo ciekawy.
Pozdrawiam chłopaków z EKG
GG 4834952

Offline Ger0nim0

  • Administrator
  • *****
  • Ojciec Założyciel
    • Wszystko
Odp: Temat na Oscara. Wirtualni piloci w filmie Jacka Bławuta
« Odpowiedź #32 dnia: Maja 31, 2006, 15:28:11 »
Nadzwyczaj błyskotliwa odpowiedz, utwierdza mnie jednak w opinii co do pewnej części byłych członków forum.
Szkoda, aktywując konto spodziewałem się czegoś w górnej półki.

Offline rutkov

  • KG200
  • *
  • Versuchskommando
    • KG200
Odp: Temat na Oscara. Wirtualni piloci w filmie Jacka Bławuta
« Odpowiedź #33 dnia: Maja 31, 2006, 15:37:11 »
Właściwie to spodziewałem się wypowiedzi Mariana z innego dyw. uczestniczącego w filmie czyli z 304. No ale Marian mógłby nas porazić ekspresją i wymową swej wypowiedzi i moglibyśmy nie pojąć. Dlatego chyba wypuścili na strzał mniej rozgarniętego Polrusa.
ps. Polrus udało Ci się! My paniali aluzju. Mam nadzieję że jak pisałeś tego posta to miałeś na głowie czapkę z czerwonym otokiem by się wczuć w rolę?
miłośnik 110-tki    •    I/KG200_Doktor  ♥1972-†2006   •   Czekamy Ciebie czerwona zarazo, byś wybawiła nas od czarnej śmierci. Byś nam, kraj przed tym rozdarłszy na ćwierci, była zbawieniem, witanym z odrazą.    •   Han Pasado!    •    GDY WIEJE WIATR HISTORII, LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM

Offline KosiMazaki

  • Administrator
  • *****
    • http://www.kg200.il2forum.pl
Odp: Temat na Oscara. Wirtualni piloci w filmie Jacka Bławuta
« Odpowiedź #34 dnia: Maja 31, 2006, 15:42:03 »
Tą błyskotliwą wypowiedź zostawiłem tylko dlatego żeby inni mogli sobie własne zdanie wyrobić. EOT.
I/KG200_Doktor  1972-†2006

"Herr Rittmeister wylądował, klasnął w dłonie mówiąc: Donnerwetter! Osiemdziesiąt jest godną szacunku liczbą"

Offline zack

  • *
  • Moonhunter.
Odp: Temat na Oscara. Wirtualni piloci w filmie Jacka Bławuta
« Odpowiedź #35 dnia: Maja 31, 2006, 21:23:04 »
Bo gdyby ujawniło się, ile Polaków lata tylko po niemieckie stronie
Mein Gott, po NIEMIECKIEJ?!
Nigdy w życiu hitlersyny jedne!
 :002:
mam pocieszające wieści dla czarnych krzyży -
Otóż do filmu zostały już nakręcone pierwsze scenki z życia polskich sympatyków luftwaffe  - teraz pan Bławut będzie musiał tylko dobrze to zmontować http://video.google.com/videoplay?docid=-9007417567624428161 żeby nie wypadło blado na tle niemieckich Niemców  :118:
A tak już zupełnie na  poważnie Polrus - naprawdę przegiąłeś kolego. Nie rozróżniasz pewnych rzeczy. Proszę mi się od dziś nie kłaniać.
 :012:

P.S. Nie wiem czemu tak się post rozjechał.

Już naprawione, za dużo spacji było
« Ostatnia zmiana: Maja 31, 2006, 21:55:30 wysłana przez KosiMazaki »

Bis zum bitteren Ende.

Offline F. von Izabelin

  • *
  • Prawy człowiek lewicy
    • CMHQ Flying Circus
Odp: Temat na Oscara. Wirtualni piloci w filmie Jacka Bławuta
« Odpowiedź #36 dnia: Maja 31, 2006, 22:20:48 »
ojj Mein Herren, już proszę bez sztucznego oburzenia, wszyscy wiemy że post Polrus'a was cieszy:PPP:P
Chociaż kroczę Dolina Śmierci,
zła się nie uleknę...
bo lecę na 6 kaflach i się wznoszę...

Offline Josiv

  • *
  • Zerstörer
    • http://www.kg200.zary.com.pl
Odp: Temat na Oscara. Wirtualni piloci w filmie Jacka Bławuta
« Odpowiedź #37 dnia: Maja 31, 2006, 23:32:08 »
Trochę pogadałem z byłym dowódcą 304 i ma więcej informacji. Siłą rzeczy 303 wie najwięcej o filmie bo twórca jak już napisał Szpak  należy do 303. Człowiek który przedtem latał zdaje się w dużo w warbirds, przerzucił się po prostu na iłka, a że już robił film o Skalskim wiec naturalnie wstąpił do 303. Podobno już przedtem nosił się z zrobieniem filmu o wirtualnym lataniu. Koncept ma taki, że koncentruje się na pilotach z danego kraju latających w wirtualnych barwach dywizjonów z swoich krajów, nie interesują go ludzie wirtualnie reprezentujący nie swój naród, taki ma koncept na film, jak zrozumiałem. Sytuacja w jakiej się znaleźliśmy wynika z tego, że informacja wypłynęła nagle (sam autor nie chciał rozgłosu), najwięcej o filmie wie siłą rzeczy paru pilotów z 303, więc naturalne są insynuacje, że to będzie wszystko o 303, bo informacje o filmie początkowo były bardzo skromne więc pole do gdybania jest duże i każdy możę mieć swoje własne teorie i ideologie.

Reprezentacja nacjonalistycznych i ksenofobicznych poglądów dowódcy 303 niestety nie najlepiej świadczy o dowódcy ale też niestety o całym dyonie, widać na dłoni że dowództwo 303 dąży do pogłębienia konfliktu (wynikającego z historii i jak to nadal w głowie niektórych pozostało, że "my czerwoni a wy niebiescy za to wam *  i jeszcze * ) i później się dziwią, że są banowani. A tutaj ktoś przychodzi z miejsca rzuca mięsem i później rozpowiada że "Niemcy" go zbanowali i że nie można się swobodnie wypowiadać, że admini bawią się korzystając z "swoich 5 minut" .

Proponuje Panu Jackowi trzymania się swojej koncepcji, nie zależy mi na sowich 5 min w filmie, czy 5 min o polskich/niemieckich dyonach. Jednak proponuje nie wspominać o konflikcie stron polskiego świadka i o hańbieniu symbolu prawdziwego 303 przez niektórych reprezentantów wirtualnego 303. Ponieważ tylko tak można interpretować publiczne wypowiedzi jego dowódcy. Koncepcja filmu o całym światowym fenomenie (bez zbytniego wchodzenia w szczegóły) wirtulanych dyonów i wirtualnych wojen jest jak najbardziej poprawna. Na pewno znajdzie pozytywny oddźwięk w setkach tysięcy (przesadziłem albo nie doceniłem) graczy iła na całym  świecie.

Co do swoich pięciu minut, jako pilot PAT'u, podobnie jak i jego dowódca Noe o tym że będzie jakaś wzmianka w dokumencie o całym zespole akrobacyjnym (istniejącym ponad sztucznymi podziałami) o jego wszystkich pilotach dowiedzieliśmy się z postu Szpaka z wczoraj w tym temacie...

Tyle mojego.
_____ | _____             █▀ ██ ▀█▀      ORLIK
 _\__(o)__/_                   ▼             /
      ./ \.                www.eagles.pl ---
Graf -1973-†2006 ..ó?o........ó?o.ó?oó?o...

qrdl

  • Gość
Odp: Temat na Oscara. Wirtualni piloci w filmie Jacka Bławuta
« Odpowiedź #38 dnia: Maja 31, 2006, 23:58:42 »
Szanowni Koledzy,

Zaznaczam, że nigdy nie uczestniczyłem aktywnie w jakimkolwiek dywizjonie i nigdy nie opowiadałem się za jakąkolwiek ze stron, choć z obserwacji Forum problemy i "wojenki" światka iła są mi nieco znane, tak jak mogą być znane obserwatorowi z zewnątrz.

Przejdzmy do rzeczy.
1. Odnoszę wrażenie, że "film" stał się kartą przetargową w rękach osób, które go nie tworzą. Zabawna sytuacja, bo wytwarza się wrażenie, że ktoś może mieć np. "dojście" i wpłynąć na treść owego nieszczęsnego filmu, a co za tym idzie: rozgłos, gruppies i splendor bycia gwizdą TV. W mojej opinii jest to kompletna bzdura! Nie mamy do czynienia z autorem-amatorem dokumentalistą, tylko z profesjonalistą (zawodowcem), który dotychczas potrafił przeżyć na powierzchni w osobliwym, bagnistym środowisku różnej maści "filmowców" i dziennikarzy, gdzie walka idzie na noże, a to co pokazuje się na zewnątrz nijak się nie ma do walki o byt, która tam odchodzi. Czy wam się naprawdę wydaje, że zawodowiec zawraca sobie gitarę waszymi animozjami, osobistymi wycieczkami, etc.?! Czy jest to objaw waszej próżności, czy może naiwnej wiary w interakcję z twórcą dokumentu? A może niektórym się wydaje, że będą w wymiarze merytoryczo-ideologicznym przewodnikiem chętnego do nauki dokumentalisty? Koledzy, opamiętajcie się?! Zastanówcie się następnie czym temat o IL i światku Iła jest? POPIERDUŁKĄ, którą się puści w TV jako zapchaj dziurę, ew. jako wstęp do programu o łebkach zagrywających się nocami, co smuci, bo zapuszczają się w nauce. Człowiek robi film, bo żyje z tego, a wy się podniecacie jakby od tego zależały losy świata. Smutna prawda pewnie jest taka, że film ma tylko o tyle sens, o ile wypromuje jego twórcę, który przez to zyska kolejny element sławy/image, zapewniający ciągłość pracy, a przez to życia....
2. Dziecinadą jest próba wniknięcia w intencje autora, lub co gorsza, próba "nakierowywania na jedynie właściwy kierunek". Dzieło, jakiekolwiek by nie było, powinno bronić się samo i stanowić autonomię interpretacyjną. Dlatego jedynym sensownym wyjściem w tej chwili jest przyglądanie się pracy twórcy, a następnie ocenienie dzieła bez wnikania w czyjekolwiek intencje. Pomyślcie, kto za 10, 20 lat, będzie się zastanawiał jak to XY pultał się w inecie, o to, że to i tamto nie tak. Bez obrazy - obraz ma się sam bronić i mieć wartość bez odniesienia do akcydentalnej sytuacji.
A pozatym napiszcie do jakiegoś oszołoma typu Piospieszalski, Gery Springer, to może zrobią wam program... albo lepiej do "wybacz mi" - znam panią Maruszeczko, która to robi, mogę skontaktować.

pozdrawiam,
qrdl
« Ostatnia zmiana: Czerwca 01, 2006, 00:11:54 wysłana przez qrdl »

Odp: Temat na Oscara. Wirtualni piloci w filmie Jacka Bławuta
« Odpowiedź #39 dnia: Czerwca 01, 2006, 00:39:20 »
OK skoro dyskusja przyjęła taki kierunek to ...

Opowiem Wam bajeczkę !
... Dawno, dawno temu kiedy założyłem sobie porządne łącze internetowe postanowiłem z kolegami, z którymi wówczas bawiłem się "po kabelku" polatać na tzw. HL-u. W jednym z pierwszych lotów mieliśmy wątpliwą "przyjemność" zapoznać sie z Panami z przedrostkiem "trzysta coś tam" (mniejsza o szczegóły) - zaprezentowane przez nich chamstwo i buractwo (pominę szczegóły bo większość z Was je zna) bardzo skutecznie wyleczyło nas z latania na HL i przyjęliśmy zasadę latania we własnym gronie, gdzie nie ma ubersamolotów, UFO, "cziterów" oraz wszechpolaków itp., a porażki są ewentualnie tematem do śmiechu przy piwie. I za to Panom 30... bardzo dziękuję.

Podobnie jak dziękuję im, że dzięki nim (tzn. uciekając przed nimi) trafiłem na "niemieckie" forum - na którym, w przeciwieństwie do "jedynie słusznego polskiego" dyskusja nie polega na wylewaniu pomyj i jak się przekonałem nawet najbardziej kontrowersyjne i przeciwstawne zdania natury światopoglądowej (Labienus - pozdrawiam!) można przedyskutować w sposób kulturalny i na poziomie.

A co do filmu to bym się za bardzo nie podniecał w końcu i tak będzie to jakieś pół godziny może godzina w czasie najmniejszej oglądalności - temat raczej nie zwiększający oglądalności czyli wpływów z reklam. Te parę migawek z naszego kraju to nawet trzysta-coś tam nie będzie w stanie zohydzić. Myślę, że facet który to nakręca jest rozsądny i zna swój fach więc i tak bardziej położy nacisk na "Szkołę Dziadka Kosa" jako interesujące i oryginalne zjawisko w światku symulatorów czy na Jego turniej - niż na jakiś żałosnych zakompleksionych "wszechpolaków" - widzących wroga z czarnym krzyżem pod własnym łożkiem.

Pozdrawiam

303_Shpacoo

  • Gość
Odp: Temat na Oscara. Wirtualni piloci w filmie Jacka Bławuta
« Odpowiedź #40 dnia: Czerwca 01, 2006, 00:47:41 »
OK skoro dyskusja przyjęła taki kierunek to ...

Opowiem Wam bajeczkę !
... Dawno, dawno temu kiedy założyłem sobie porządne łącze internetowe postanowiłem z kolegami, z którymi wówczas bawiłem się "po kabelku" polatać na tzw. HL-u. W jednym z pierwszych lotów mieliśmy wątpliwą "przyjemność" zapoznać sie z Panami z przedrostkiem "trzysta coś tam" (mniejsza o szczegóły) - zaprezentowane przez nich chamstwo i buractwo (pominę szczegóły bo większość z Was je zna) bardzo skutecznie wyleczyło nas z latania na HL i przyjęliśmy zasadę latania we własnym gronie, gdzie nie ma ubersamolotów, UFO, "cziterów" oraz wszechpolaków itp., a porażki są ewentualnie tematem do śmiechu przy piwie. I za to Panom 30... bardzo dziękuję.

Podobnie jak dziękuję im, że dzięki nim (tzn. uciekając przed nimi) trafiłem na "niemieckie" forum - na którym, w przeciwieństwie do "jedynie słusznego polskiego" dyskusja nie polega na wylewaniu pomyj i jak się przekonałem nawet najbardziej kontrowersyjne i przeciwstawne zdania natury światopoglądowej (Labienus - pozdrawiam!) można przedyskutować w sposób kulturalny i na poziomie.

A co do filmu to bym się za bardzo nie podniecał w końcu i tak będzie to jakieś pół godziny może godzina w czasie najmniejszej oglądalności - temat raczej nie zwiększający oglądalności czyli wpływów z reklam. Te parę migawek z naszego kraju to nawet trzysta-coś tam nie będzie w stanie zohydzić. Myślę, że facet który to nakręca jest rozsądny i zna swój fach więc i tak bardziej położy nacisk na "Szkołę Dziadka Kosa" jako interesujące i oryginalne zjawisko w światku symulatorów czy na Jego turniej - niż na jakiś żałosnych zakompleksionych "wszechpolaków" - widzących wroga z czarnym krzyżem pod własnym łożkiem.

Pozdrawiam


Razor - jak masz coś do Polrusa, to powiedz mu to osobiście, ew. na maila i może nie uogólniaj - OK? Bo nazwanie mnie wszechpolakiem ma dokładnie ten sam ciężar gatunkowy, co post Polrusa. A to nie on jest tutaj moderatorem.

Offline Labienus

  • *
  • Corsaires Fanaticus
Odp: Temat na Oscara. Wirtualni piloci w filmie Jacka Bławuta
« Odpowiedź #41 dnia: Czerwca 01, 2006, 00:57:17 »
Panowie,

przepraszam Was bardzo, bez urazy... ale przestańcie nudzić lol :lol:
Ja też pozdrawiam Razorblade ;)

Po kiego te elaboraty poświęcone temacie, którego obiekt jeszcze się nie zrodził?? To, że jakiś dzieciak zaczyna pisać, że to film 303. i tylko o nich to powód? To, że dowódzca 303. się popisuje erudycją to też powód? Administracja jest od tego, żeby się tym zajmować. A my.... spokojnie poczekajmy na efekt końcowy. Bo jak narazie, nic nikomu nie ujmując, ale ten temat to wyjątkowy przykład "polactwa" :(

A i nie deprecjonujcie tak tego przedsięwzięcia, drodzy koledzy. Szpaq przedstawił założenia reżysera i to powinno wystarczyć wszystkim. Polskie inicjatywy w światku wirtualnym jak 303, 304, PAT i DKFSFS (Dziadek Kos First Stage Flight School ;) ) będą miały kilka minut o sobie. I choć i ja nie przepadam za kilkoma osobami z wirtualnego Kościuszkowskiego, to cieszę się cholera, że przynajmniej coś będzie o naszej tematyce. Fakt, faktem, że są najstarsi i najlepsi na wirtualnym niebie. Należy się im więc kurdesz trochę miejsca. A że reżyser tak wybrał to jego sprawa i nie nasza to rzecz! Przestańcie więc zazdrościć tylko siadać na tyłku i czekać na efekt końcowy. A może będzie fajnie??

Potem se będziecie komentować... bo będzie co.

Offline Ger0nim0

  • Administrator
  • *****
  • Ojciec Założyciel
    • Wszystko
Odp: Temat na Oscara. Wirtualni piloci w filmie Jacka Bławuta
« Odpowiedź #42 dnia: Czerwca 01, 2006, 01:30:06 »
Kurdebalans
sądząc po linku przedstawionym,przez Polrusa powinienem mieć na czole swastykę jako I/KG200_Ger0nim
A serwer zwany Ger0ni0_serw to powinien brunatną farbą kapać. Ciekawe gdzie się grywało w początkach ila???? pamiętacie?
.w
.
.
.
.
Coś mi lustro zawadza...
ooo nie mam, chyba sobie wypale
wracając do tematu, chwała 303, bo może uda im w końcu pokazać pilotów z 303, 1PLM, w świecie.Szkoda nastawienia, tzw. polactwa. lecz z mojej strony reżyser może liczyć na poparcie, może uda mu się przekazać światu, że pamiętamy o naszych szacownych poprzednikach, Chwała im...

Odp: Temat na Oscara. Wirtualni piloci w filmie Jacka Bławuta
« Odpowiedź #43 dnia: Czerwca 01, 2006, 06:34:24 »
Razor - jak masz coś do Polrusa, to powiedz mu to osobiście, ew. na maila i może nie uogólniaj - OK? Bo nazwanie mnie wszechpolakiem ma dokładnie ten sam ciężar gatunkowy, co post Polrusa. A to nie on jest tutaj moderatorem.

Może faktycznie lekko przesadziłem, ale przyrównanie członków forum, czyli również mnie do jakiś prymitywnych, zapijaczonych, domorosłych faszystów zadziałało jak przysłowiowa "czerwona płachta na byka".

Nie mam do Ciebie nic osobiście więc jak poczułeś się urażony to przepraszam, ale niestety zasada jest taka, że człowiek firmujący jakąś organizację (w tym przypadku dywizjon) np. swoim "nickiem" (to działa jak uniform) wypowiada się nie tylko w swoim imieniu, ale reprezentuje w pewnym sensie tę organizację. Niestety szczytne cele w postaci polskich dywizjonów przeradzają się często w "polactwo" (jak to pięknie Labienus określił), które mi się nie wiem czemu właśnie kojarzy z "wszechpolactwem".

Zgadzam się (po przespaniu się z tym faktem  :004:), że Labienus ma całkowitą rację:
... ale przestańcie nudzić lol :lol:
... a, ponadto doszedłem do wniosku, że chamski post niejakiego 303_Poldrusa osiągnął swój cel bo wyprowadził paru z nas, w tym mnie z równowagi (zwykle nie zabieram głosu w tych polsko-polskich wojenkach). Dlatego dla mnie ten temat jest zakończony.

Pozdrawiam


Schmeisser

  • Gość
Odp: Temat na Oscara. Wirtualni piloci w filmie Jacka Bławuta
« Odpowiedź #44 dnia: Czerwca 01, 2006, 08:09:07 »
Powiem tak (tm) - Internet w Polsce przestał być egzotyczną ciekawostką od dobrych kilku chwil, i nawet osobnicy zdecydowanie wolno zapoznający się z nowinkami przyswoili sobie pewien znamienny fakt - to że tak naprawdę to nicki i awatary dające komuś tożsamość w sieci to nie są, jakby się mogło wydawać na pierwszy rzut oka, boty generowane przez nasz komputer ku naszej uciesze a prawdziwi ludzie. Najprawdziwsi ludzie, jedni się uczą inni zaczynają , pracę , pracują, szukają pracy - słowem normalni ludzie z krwii i kości. Niestety jakaś forma więzów łącząca tych ludzi jest kreowana tylko i wyłącznie za sprawą słowa pisanego, co daje pewien handicap osobom którym wyrażanie swoich opinii za pomocą słów przychodzi łatwo, Z drugiej strony w prawdziwym życiu handicap mają osoby piękne czy może określmy to przystojne. Ot Żizn, jakby to Leon powiedział.

Słowo pisane ma siłę ładunku jądrowego , z tej prostej przyczyny iż zapisane zdanie nie dewaluuje swojej siły przekazu z upływem czasu , nic nie ulega zatarciu w pamięci, jak to się mówi - jest czarno na białym, zapisana opiniia ma najczęscie jednoznaczny wydzwięk z powodu oddzielenia jej od przekazu pozawerbalnego towarzyszącego wyrażaniu opinii w prawdziwym świecie, który w pewien protezniczy sposób zastępują ikonki.

Bardzo łatwo więc obrazić porządnego człowieka, zapominając o tych prostych zależnościach. Porządnego w uniwersalnym słowa znaczeniu.

Istnieje prosta zasada pozwalając poruszać sie po polu minowym jakim może byc forum - nie czyń bliźniemu co tobie nie miłe. I Wszystko na temat. Jeśli jednak jest to zbyt wysoko postawiona poprzeczka proponuje inną metodę -  wypowiadania swoich opinii w taki sposób by czytając to za 4 lata nie odwracać ze wstydem wzroku.

Szacunek okazywany innym w sieci jest bezpośrednią projekcją szacunku jakim dażymy samego siebie, za sprawą braku bezpośrednich środków egzekwowania jego okazywania, które w prawdziwym życiu są tak oczywiste że nawet ich nie dostrzegamy.

W normalnym świecie gdyby ktoś podszedł do mnie i powiedział 'yo madafaka' to jakbym widział ze dam mu rade , dostałby w łeb, a jakbym widział że nie dam mu rady, to wieczorem bym mu wrzucił do auta reklamówke z benzyną naprzykład - wspominałem już ze jestem prostym chłopakiem z Bytomskich slamsów :D ?

I tym Panowie zakończmy tę dyskusje - Pan robiący film skontaktował się chłopakami z 303 nie znami , więc widocznie tak zostało zapisane w księdze przeznaczenia.
A ja wbrew pozorom wcale nie jestem zblazowany i bynajmniej nie umieram z zazdrości że film nie jest o mnie , jak niektórzy próbują sugerować, uparcie nie przyjmując do wiadomości iż gra Il-2 sama w sobie przestała mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie, zaś jedyna rzecz która utrzymuje mnie na tym forum to fakt po prostu bardzo lubię ludzi których tu można spotkać.