Co tam, zaryzykuję moim jeszcze nie używanym, bo zaledwie dziesięciogodzinnym, autorytetem doktora fizyki cząstek i przedstawię to w formie porównania:
Wyobraźcie sobie sytuację, że przychodzi do mnie Miodek z APASQ i mówi: "Być może Mazak jest łysy." Wydaje mi się, że Miodek nie zna Mazaka z tej strony, ale co tam. Potem słyszę od Zimnego Janka: "Być może Mazak jest łysy." Po kilku dniach Elwood i YoYo piszą szyfrem, że być może Mazak jest łysy. Zadziwiające jest to, że wszyscy osobno mówią to samo. Z drugiej strony, może być to tylko plotka, a ja chcąc wierzyć, że Mazak jest łysy, ufam tym plotkom. (I nie przekonam się, dopóki nie zostanę zabrany na przejażdżkę Blitzem - tylko co mi z tego, skoro, odkrycie, czy Mazak jest łysy będzie moim ostatnim.)
Tak naprawdę, to ostatnie prezentacje mówią, że "jeśli Mazak ma masę większą niż XX kg, to nie może być łysy", przy czym ta masa staje się coraz mniejsza.
Z łysiną Mazaka wymyśloną na potrzeby tej historii (wybacz mi, Mazaku), jest jak z bozonem Higgsa.
Sam artykuł, nieco bełkotliwy, jak wiele innych. Bozon Higgsa, to nie jest żadna "boska cząstka" (a już na pewno nikt jej tak nie nazywa w Modelu Standardowym). Uczeni zaś nie będą przeprowadzać większej liczby eksperymentów, bo eksperymenty zajmujące się tym rejonem fizyki są dwa: ATLAS i CMS. Chodzi po prostu o to, żeby zebrać więcej danych.
Żeby nie było, sądzę, że w podanym w artykule zakresie masy uda się ostatecznie znaleźć Higgsa. Choć osobiście wolałbym, żeby go wcale nie odkryto.
Jeśli zaś godzi o prawdziwe odkrycia, to takie też się dokonują przy LHC. Więcej, sam jestem odkrywcą. Na obrazku poniżej, to ciemnozielone wzgórze to rozpad, który jako pierwszy zaobserwowałem. W sumie fajnie, tylko ostatecznie to trochę jak przy botanice, czy entomologii. Cóż to znaczy odkryć nowy gatunek motyla, skoro są dziesiątki podobnych. W dodatku nikt tego nigdzie nie zapisze, bo pod wszystkim, zawsze podpisują się wspólnie wszyscy członkowie eksperymentu (setki ludzi!).
