Qrdl ma rację, dodatkowo Zajdel był działaczem NSZZ Solidarność, co tym bardziej predysponowało go do bycia patronem nagrody za czasów komuny. A Lem, no cóż, on raczej się nie mieszał w politykę. Gdyby napisał coś takiego jak Zajdel, czyli np. świetne "Limes inferior", które można spokojnie postawić (u mnie stoi

) obok "1984" Orwella i "My" Zamiatina. Choć bezsprzecznie Lem to pierwsza piątka światowych twórców SF wszech czasów i powinien być patronem tej nagrody bardziej niż Zajdel.
Wracając do meritum, chciałbym znów czytać powieści w stylu
space opera ale Twoja powieść/nowela się na to nie zanosi

. Ale może kiedyś.
Ano "Głowa Kasandry" była świetna, fajnie sobie przypomnieć, że się to 30 lat temu czytało, trza powiedzieć, sporo z fantastyki się nie zestarzało, mimo, że powinno, bo ten gatunek jak żaden inny nie nadąża za techniką, na której opisie często się opiera (po prostu nie trafiając w kierunek rozwoju świata, ale to nie jest wada sf, żeby nie było).